SPONSOR STRATEGICZNY

SPONSOR STRATEGICZNY

SPONSOR GŁÓWNY

Logo Kopernik Toruń
Basket Liga Kobiet Logo

SPONSORZY STRATEGICZNI

SPONSOR GŁÓWNY

Logo Kopernik Toruń

Emocje do ostatnich sekund! Mistrza Polski uratowała dogrywka!

lis 17, 2024

Znowu tylko jednej skutecznej akcji w końcówce meczu zabrakło koszykarkom Energi Toruń do pokonania KGHM BC Polkowice.

Energa Toruń – KGHM BC Polkowice 78:87 (21:25, 10:18, 14:13, 20:9, d. 13:22)

Energa: Kapinga Maweja 17, 16 zb., Wheeler 13 (1), Mortensen 11 (1), Stankiewicz 10 (1), Batura 8 oraz Ossowska 10 (2), Walczak 6, Leszczyńska 2, Urban 1, Grządziela 0, Trzymkowska 0, Conte 0.

KHGM BC: Cannon 22 (2), 22 zb., Jeziorna 18 (3), Steinberga 15 (1), Davis 10 (1), Gajda 7 oraz Piestrzyńska 14 (2), Jespersen 1, Niełacna, Zasada 0.

Polkowiczanki przyjechały do Torunia w roli zdecydowanego faworyta i jedynej niepokonanej drużyny w ORLEN Basket Lidze Kobiet. Przez 35 minut miały przewagę i mecz pod kontrolą. Przewaga zwykle wynosiła w okolicach 10 punktów. Najwyższą rywalki wypracowały sobie w pierwszej części drugiej kwarty, którą rozpoczęły od serii 14:4.

Wtedy Energa przegrywała już 25:39, a kibice powoli zaczęli się godzić z wysoką porażką z Mistrzem Polski. Nie pogodziły się jednak z nią nasze dziewczyny. Choć problemy ze skutecznością miała Savannah Wheeler (5/18 z gry), choć za nic nie chciały nam wpadać do kosza „trójki” (katastrofalne 15 procent – 5/32), a w końcu z rotacji wypadła Marta Marcinkowska. Skrzydłowa zeszła z parkietu w ostatniej kwarcie z kontuzją stawu skokowego. Pierwsze rokowania nie są najlepsze, ale musimy poczekać na dokładne badania.

Dużo lepiej Katarzynki spisywały się jednak w defensywie. Choć Emma Cannon wykręciła niesamowite double-double (po 22 punkty i zbiórki), to pozostałe polkowiczanki miały już większe problemy ze zdobywaniem punktów.

Po przerwie torunianki cały czas trzymały się na dystansie 10 punktów straty, ale w ostatniej kwarcie zaczęły jeszcze lepiej bronić i punkt po punkcie odrabiały straty. Jeszcze w 35. minucie było -11, ale w 37. minucie wreszcie z dystansu trafiła Wheeler i było już tylko 58:63.

Ogromnej szansy na zwycięstwo Energa nie wykorzystała w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry. Na 38 sekund przed jego końcem do remisu doprowadziła Wheeler, ale po wznowieniu Amerykanka popełniła błąd powrotu piłki na własną połowę. Katarzynki nie poddały się i w odpowiedzi świetnie wymusiły stratę Cannon.

Było 7 sekund do końca, trener Elmedin Omanić poprosił o przerwę i wybrał kluczową akcję. Piłka miała trafić do Martyny Walczak, a ta miała szukać pod koszem punktów lub faulu rywalek. Niestety, nie udało się planu zrealizować i ostatecznie z daleka rzucała w ostatniej sekundzie Wheeler.

Można żałować nie tylko tej ostatniej akcji, ale też rzutów wolnych, których gospodynie zmarnowały dziewięć, w tym kilka w kluczowej ostatniej kwarcie.

W dogrywce więcej sił miały już polkowiczanki, a najważniejsze akcje wykonywały tym razem Polki: Julia Piestrzyńska trafiała z dystansu, a Justyna Jeziorna spod kosza. Ostatecznie torunianki przegrały z KGHM BC Polkowice 78:87.

Kolejny mecz Energa Toruń rozegra 24 listopada na wyjeździe z VBW Gdynia.

? Robert Berent

Ostatnie aktualności