Energa Toruń – Ślęza Wrocław. Była walka, były emocje do końca

paź 4, 2025

,Energa Toruń o krok od niespodzianki na inaugurację Orlen Basket Ligi Kobiet. Nasze koszykarki do ostatniej minuty walczyły o zwycięstwo z mocną Ślęzą Wrocław.

Energa Toruń – 1KS Ślęza Wrocław 60:66 (13:17, 20:17, 13:14, 14:18)
Energa: Johnson 16 (2), Kapinga Maweja 9, Preihs 9 (3), Sagerer 7 (1), Grządziela 0 oraz Tarkovicova 12 (2), Batura 3, Podkańska 2, Śmiałek 2.
Ślęza: Mielnicka 10, Strautmane 9 (1), Fiszer 9 (1), Davis 6, Kraker 2 oraz Zięmborska 11 (1), Vihmane 8, Stafańczyk 7 (2), Kulińska 2, Jeziorna 2.

Energa na pewno nie była faworytem inauguracyjnego starcia w sezonie z drużyną, która sięgnęła po brązowy medal kilka miesięcy temu. Trener Elmedin Omanić obiecywał jednak, że razem ze swoimi podopiecznymi w każdym meczu z wyżej notowanym rywalem będą szukać niespodzianki.

Emocji w Arenie Toruń nie brakowało od pierwszych do ostatnich minut. W barwach gospodyń pierwsze punkty w sezonie zdobyła La Mama Kapinga Maweja, z dystansu poprawiła Weronika Preihs. Torunianki prowadziły 7:4, ale Ślęza odpowiedziała serią 7:0.

Katarzynki nie dały się jednak zostawić w tyle na więcej niż 4 punkty. W 13. minucie po raz drugi trafiła z dystansu Preihs, w kolejnej akcji tym samym popisała się Sarah Sagarer i to Energa prowadziła 23:21. Tak było już praktycznie do samego końca meczu. Ślęza co prawda momentami odskakiwała na dystans nawet 8 punktów, ale torunianki za każdym razem odrabiały straty.

Bardzo ważny był początek drugiej połowy. Katarzynki wybroniły kilka akcji rywalek, ale same zmarnowały także kilka swoich zagrań. To była świetna okazja, żeby przejąć inicjatywę w tym meczu. Niestety, zabrakło trochę spokoju pod koszem Ślęzy. Nie udało się przejąć prowadzenia, a co gorsza, piąty faul popełniła Kapinga Maweja. Miało to swoje konsekwencje, bo Ślęza w całym meczu zebrała dziesięć piłek więcej (w sumie 47, aż 15 w ofensywie).

Mimo poważnej straty w rotacji Energa nadal walczyła o zwycięstwo. Przed ostatnią kwartą było tylko 46:48, jeszcze w połowie ostatniej kwarty, po dwóch wolnych ciężko pracującej po obu stronach boiska Sagerer, było tylko 53:56, ale w ostatnich minutach Katarzynkom trochę zabrakło sił i koncentracji w decydujących akcjach.

Na pewno wielki plus za waleczność i zaangażowanie w defensywie. Wymuszenie aż 20 strat Ślęzy to spory sukces. Zabrakło nieco współpracy w ataku (tylko 12 asyst), zbyt wiele było akcji indywidualnych, co z pewnością miało wpływ na fatalną skuteczność, zwłaszcza za 2 (9/39).

Kolejny mecz Energa Toruń zagra w niedzielę 12 października we własnej hali z VBW Gdynia (godz. 16:00).

? Robert Berent