Dwa mecze ze Ślęzą we Wrocławiu czekają w ten weekend „Katarzynki”. Po najlepszej od lat rundzie zasadniczej teraz nasze koszykarki chcą sprawić niespodziankę w play off.
Siedem lat kibice w Toruniu czekali na tak udaną rundę zasadniczą. W 2019 roku ekipa pod wodzą Stefana Svitka finiszowała z 19 zwycięstwami na drugim miejscu. Teraz drużyna Elmedina Omanicia wygrała połowę z 22 meczów i zajęła szóste miejsce.
– Tak naprawdę tylko cztery mecze mieliśmy złe: z Gorzowem, dwa z Zagłębiem Sosnowiec i u siebie z Eneą AZS Politechniką Poznań. Pozostałe mecze były bez zastrzeżeń, nawet te przegrane. W Poznaniu nie przegraliśmy, bo byliśmy słabsi, tak samo w Bochni, mecze ze Ślęzą były wyrównane, w kilku innych meczach dziewczyny zagrały rewelacyjnie – podkreśla Elmedin Omanić.
– Musimy pamiętać o realiach. Lider z Gorzowa ma budżet, który nam musi wystarczyć na cztery lata. W tych najlepszych klubach jedna zagraniczna zawodniczka zarabia tyle, ile wszystkie cztery nasze razem wzięte. O czym my więc mówimy? To naprawdę wielki sukces przy takim budżecie i będziemy dalej walczyć z tym co mamy – dodaje szkoleniowiec
To był świetny sezon zasadniczy Asianae Johnson, która finiszowała jako wiceliderka klasyfikacji strzelczyń, ale toruński zespół miał także kilka bohaterek w drugim szeregu.
– Kilka zawodniczek dostało w Toruniu szansę i ją wykorzystało. Weronika Preihs wychodziła w pierwszej piątce niemal we wszystkich meczach, sama pewnie nie liczyła, że dostanie tyle minut, ale po prostu je sobie wywalczyła. Złego słowa nie powiem na ambicję i pracowitość tej drużyny. Wiele zawodniczek miało problemy ze zdrowiem, ale nigdy nie zdarzyło się, żeby nie było dziesięciu zawodniczek na treningu. Tego nie było w poprzednich sezonach – podkreśla Omanić.
Ten rozdział trzeba już zamknąć, a otworzyć nowy: play off 2026. Ostatni raz „Katarzynki” wygrały mecz w tej fazie sezonu we wspomnianym już roku 2019, gdy wygrały w Gorzowie 76:68 (choć całą serię przegrały 1:3). W poprzednich dwóch sezonach Energa startowała w ćwierćfinałach z ósmego miejsca i przegrywała z KGHM Polkowice i VBW Gdynia bez wygranego spotkania.
Czy ze Ślęzą jest szansa na więcej? Wrocławianki bez wątpienia są faworytkami, wygrały oba mecze w sezonie zasadniczym, ale oba były dość wyrównane. W Toruniu było 60:66, we Wrocławiu 58:65. To będzie ciekawe doświadczenie dla Karoliny Stefańczyk, która w trakcie sezonu przeniosła się do Torunia właśnie ze Ślęzy.
– Jeśli zagramy jak w derbach z Artego na koniec sezonu zasadniczego, to przegramy trzy mecze różnicą 30 punktów, jeśli będziemy realizować swój plan, zagramy twardo w obronie, to powalczymy. W play off nigdy nie wiadomo, zwłaszcza po tak długiej przerwie w rozgrywkach. Będziemy dobrze przygotowani i spróbujemy sprawić niespodziankę – zapowiada Omanić.
Pierwsze dwa mecze w sobotę i niedzielę we Wrocławiu o godz. 18.00. Gramy do trzech zwycięstw, trzeci mecz w Toruniu zaplanowano w środę o godz. 17.00.
W pozostałych parach ćwierćfinału zmierzą się KSSSE Enea AJP Gorzów – VBW Gdynia, Enea AZS Politechnika Poznań – Zagłębie Sosnowiec i AZS UMCS Lublin – Wisła Kraków.
1KS Ślęza Wrocław






