Po sensacji w Gorzowie tym razem nieco łatwiejsze zadanie: w środę Katarzynki podejmą beniaminka z Jeleniej Góry, który w tym sezonie jeszcze nie wygrał.
Prowadzona przez wiceliderkę klasyfikacji strzelczyń Orlen Basket Ligi Kobiet, Asianae Johnson, Energa jest niepokonana od trzech kolejek, a w poprzedniej sprawiła jedną z największych niespodzianek w sezonie, ogrywając KSSSE Enea AJP Gorzów na wyjeździe.
Nie ma co ukrywać, że trenerowi Elmedinowi Omaniciowi to zwycięstwo smakowało wyjątkowo dobrze, bo z Dariuszem Maciejewskim toczy boje w polskiej lidze od dwóch dekad.
– Kluczem do zwycięstwa było kombinowanie ze zmienną obroną. Mieliśmy dobrze rozpracowanego rywala, wyeliminowaliśmy jego mocne strony w ataku. Były błędy, kilka niepotrzebnych strat, nie trafiliśmy wolnych w końcówce, ale zespół dobrze zrealizował cały plan. Potrzebowaliśmy takiego ekstra zwycięstwa, ale nie będę narzekał na wcześniejsze porażki. Ze Ślęzą i AZS UMCS toczyliśmy wyrównaną walkę, z VBW Gdynia zawaliliśmy jedną kwartę, tak naprawdę tylko mecze z Eneą Politechnika Poznań nam nie wyszedł, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy mieć dwa zwycięstwa więcej na koncie – mówi Elmedin Omanić.
Trener gorzowianek usprawiedliwiał swój zespół zmęczeniem po meczu w EuroCup Woman w Atenach.
– Musieliśmy reagować na kontuzje w trakcie spotkania, ale bez energii w ataku i obronie nie wygrasz meczu w polskiej lidze. Zdawaliśmy sobie sprawę, że może pojawić się zmęczenie po pojedynku z Atenami, ale liczyliśmy, że uda nam się ten mecz wygrać. Niemoc dotknęła cały zespół, a Energa potrafiła skutecznie umiała wykorzystać nasze słabości – przyznał Dariusz Maciejewski
W środę zadanie będzie łatwiejsze, bo „Katarzynki” w swojej hali podejmą beniaminka z Jeleniej Góry. Isands Wichoś przegrał dotąd wszystkie mecze, średnio różnicą blisko 40 punktów każdy, ale w weekend długo stawiał opór bydgoszczanom. Rywalki to jedyny zespół w lidze, który nie ma w składzie koszykarek zagranicznych. Z Polek wyróżnia się rzucająca Agata Stępień, która zdobywa średnio 19 punktów.
– To taka sama różnica jak między nami i Gorzowem, więc nasze rywalki tak samo mogą myśleć o niespodziance i musimy zachować koncentrację. Chciałbym, abyśmy mogli ten mecz zagrać szeroką rotacją i żeby każda zawodniczka dostała sporo minut na parkiecie. Nie jest celem zwycięstwo 50 punktami, ale zagranie dobrego meczu i sprawdzenie się przed Wisłą Kraków – podkreśla Elmedin Omanić.
Początek meczu Energa Toruń – Isands Wichoś w środę o godz. 19.00 w hali bocznej Areny Toruń.
Robert Berent






