Horror z happy endem w Toruniu! Energa pokonała Białą Gwiazdę

gru 7, 2025

Katarzynki po meczu pełnym zwrotów akcji pokonały Wisłę Kraków, rozstrzygając losy zwycięstwa w samej końcówce. To już piąty triumf torunianek z rzędu.

Energa Toruń – Wisła Kraków 73:67 (19:19, 18:18, 20:10, 16:20)

Energa: Johnson 27, Batura 15, Preihs 8, Sagerer 7, Tarkovicova 7, Grządziela 4, Śmiałek 3, Kapinga Maweja 2, Aleksandra Ustowska 0.

Wisła: Vujacić 18, Taylor Williams 14, Jasiulewicz 11, Stasiuk 8, Ja’leah Williams 7, Cykowska 6, Żukowska 3, Krupa 0, Niemojewska 0.

Mecz rozpoczął się od celnych rzutów przyjezdnych i prowadzenia 5:0. Katarzynki jednak szybko doszły do siebie po nieskutecznych pierwszych akcjach. W 3. minucie Weronika Preihs popisała się celnym rzutem za 3 punkty, dając sygnał do ataku. Chwilę później prowadzenie dla Energi odzyskała Stella Tarkovicova, a gdy Asianae Johnson dorzuciła „trójkę”, na tablicy widniało 9:5. Katarzyki dalej próbowały budować przewagę, ale Krakowianki nie odpuszczały i nie pozwalały odskoczyć miejscowym. Pierwsza kwarta zakończyła się remisem 19:19.

Druga kwarta to kontynuacja gry nerwów. Obie drużyny szukały swoich szans, a wynik oscylował wokół remisu. Chociaż w pewnym momencie Wisła prowadziła różnicą siedmiu punktów (22:29) po celnej „trójce” Stasiuk, to Energa szybko nadrobiła stratę. Nasze dziewczyny imponowały w defensywie – blok Eweliny Śmiałek i przechwyty Grządzieli pokazały, że Toruń będzie walczyć o każdy centymetr parkietu. Dobrą zmianę dała również Sarah Sagerer. Po akcji Austriaczki i Nicoli Batury Katarzynki ponownie odrobiły czteropunktową stratę do rywalek. Do szatni obie ekipy schodziły przy stanie 37:37.

Kluczowy, jak się później okazało, moment meczu nastąpił w trzeciej kwarcie. To wtedy torunianki wrzuciły wyższy bieg. Asianae Johnson dwoiła się i troiła, raz po raz atakując kosz przyjezdnych. Dzielnie wspierały ją pozostałe koleżanki z drużyny i dzięki świetnej serii punktowej oraz solidnej obronie Katarzynki wypracowały sobie 10 punktów przewagi (57:47), co dało trochę oddechu przed decydującą odsłoną.

Czwarta kwarta to próba powrotu Wisły. Krakowianki, prowadzone przez Sarę Vujacic, rzuciły wszystkie siły do ataku i goniły wynik. Po celnych rzutach wspomnianej Słowenki oraz Taylor Williams na minutę przed końcem Katarzynki prowadziły tylko 69:65 i w hali zrobiło się naprawdę gorąco. Torunianki zachowały jednak zimną krew i utrzymały prowadzenie. W najważniejszych momentach ciężar gry wzięła na siebie Asianae Johnson. Ważne punkty w tej kwarcie dorzuciła również Nicola Batura. Wisła wygrała ostatnie rozdanie 16:20, ale to Energa cieszyła się z piątego z rzędu zwycięstwa.

? Robert Berent

SPONSORZY STRATEGICZNI

ENERGA TORUŃ