Twarda walka do końca i minimalna porażka w Poznaniu

sty 6, 2026

Świetna pierwsza połowa, fatalna trzecia kwarta i wreszcie walka w ostatniej o zwycięstwo. Zabrakło naprawdę niewiele do wielkiej niespodzianki w Poznaniu.

Enea AZS Politechnika Poznań – Energa Toruń 64:58 (15:18, 14:20, 20:9, 15:11)

Enea AZS Politechnika: Brown 14, 10 as., Popović 11 (1), Carter 10, Pszczolarska 2, Brzustowska 0 oraz Hank 9, Piasecka 8 (1), Rutkowska 5, Kośla 3 (1), Haegenbarth 2.

Energa: Johnson 23 (1), Kapinga Maweja 8, Sagerer 7 (1), Preihs 3, Grządziela 0 oraz Batura 9, Tarkovicova 8 (2), Śmiałek 0.

Torunianki przegrały pierwszy mecz u siebie 16 punktami, ale od tego czasu przeszły długą drogę i teraz są w stanie zagrozić każdej drużynie w lidze. W Poznaniu udowodniły to po raz kolejny.

Pierwsze minuty należały bez wątpienia do La Mamy Kapingi Maweji. Nasza środkowa ma bardzo nierówny sezon, ale w Poznaniu w pierwszych akcjach świetnie broniła przeciwko Jessice Carter. Kongijka także dwa razy świetnie trafiła z półdystansu i Energa prowadziła 8:2. Asianae Johnson była zdecydowanie za szybka dla obrończyń Enea AZS Politechniki. Amerykanka wymuszała kolejne faule (aż 11 w całym meczu) i już w 1. kwarcie zaliczyła swój setny rzut wolny w tym sezonie. Do przerwy miała na koncie 12 punktów (4/5 z gry i 4/7 z wolnych). Bardzo dobrze funkcjonowała zmienna obrona Katarzynek. Pod presją i aktywnym kryciem naszych koszykarek poznanianki oddawały wiele rzutów z trudnych pozycji, zaliczyły też 9 strat w 1. połowie.

W 2. kwarcie kolejne przechwytry, szybkie akcje i trafienia z dystansu Sarah Sagerer i Stelli Tarkovicovej dały Katarzynkom przewagę ponad 10 punktów (17:28) i zmusiły trenera Wojciecha Szawarskiego do przerwy na żądanie. Świetna obrona i błyskawiczne przejścia do ataku zupełnie rozbijały defensywę Enea AZS Politechniki. Torunianki pozbawiły gospodynie ich największych atutów: niewidoczne były Brittany Brown i Carter, cały zespół do przerwy miał 34 procent z gry, przy aż 52 procentach torunianek. Największe problemy sprawiała Amerykanka z niemieckim paszportem Hannah Hank, która zgromadziła w 1. połowie 9 punktów.

Poznanianki dobrze przepracowały przerwę, a Energa zaczęła 2. połowę od całej serii nieudanych akcji, złych podań i strat. Na pierwsze punkty musieliśmy czekać prawie 5 minut, gdy Johnson wymusiła kolejny faul i trafiła rzut wolny. W 24. minucie meczu Enea AZS Politechnika złapała kontakt po „trójce” Jovany Popovic (36:38). Co gorsza, czwarty faul popełniła La Mama Kapinga Maweja i ostoja naszej defensywy w tym meczu musiała powędrować na ławkę. Po serii 9:0 rywalek to trener Omanić chwilę później musiał prosić o przerwę. Tym razem to jego podopieczne grały zbyt wolno, co przy agresywniejszej defensywie poznanianek nie przynosiło powodzenia. Dopiero w 28. minucie pierwszy raz udało się trafić z gry po przerwie – Johnson przymierzyła z dystansu. To była fatalna kwarta w ofensywie – 3/12 z gry i 5 strat, ale nieco lepsza końcówka 3. kwarty sprawiła, że przed ostatnią częścią Energa traciła tylko 2 punkty i była w grze o zwycięstwo.

Enea AZS Politechnika odskoczyła na dystans 5 punktów, ale potem wyrównała dwoma akcjami Tarkovicova, która najpierw wymusiła faul i trafiła dwa wolne, potem po raz drugi w meczu trafiła za 3. Mecz rozstrzygnął się w zasadzie na początku ostatniej minuty. Energa wybroniła akcję poznanianek, ale Tarkovicova zaliczyłą prostą stratę, wyprowadzając piłkę spod własnego kosza. Popović trafiła z czystej pozycji i drużyna gospodarzy prowadziła 6 punktami.

Po raz kolejny w tym sezonie bardzo ważna okazała się siła fizyczna pod koszem, niestety, większa po stronie rywalek. Poznanianki wygrały zbiórki aż 38:22, w ostatniej kwarcie zaliczyły kilka kluczowych zbiórek ofensywnych. Finalnie Katarzynki musiały uznać wyzszość Politechniki – 64:58.

Kolejny mecz Energa zagra 14 stycznia w Warszawie.

? Konrad Czapracki

SPONSORZY STRATEGICZNI

ENERGA TORUŃ