Energa Toruń nie zdołała drugi raz w sezonie zaskoczyć KSSSE Enea AJP Gorzów. To zdecydowanie nie był nasz dzień. Lider Orlen Basket Ligi wygrał w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń różnicą 43 punktów.
Energa Toruń – KSSSE Enea AJP Gorzów 49:92 (16:21, 16:23, 6:27, 11:21)
Energa: Johnson 18 (1), Batura 4, Stefańczyk 3, Preihs 3 (1), Kapinga Maweja 0 oraz Sagerer 10 (2), Tarkovicova 8 (2), Grządziela 2, Śmiałek 1, Ustowska 0, Podkańska 0, Weber 0.
KSSSE Enea AJP: Hurt 25, Gertchen 9 (3), Mikulasikova 8, Stasiak 3 (1), Szymkiewicz 1 oraz Owusu 18 (2), Osborne 16 (2), Telenga 6, Lebiecka 6, Kuczyńska 0, Kloska 0, Steblecka 0.
W pierwszym meczu Katarzynki pokonały rywala z Gorzowa dzięki grze w defensywie, gorzowianki zdobyły wówczas 67 punktów, zdecydowanie najmniej w sezonie, choć są jedną z najskuteczniejszych drużyn w Orlen Basket Lidze Kobiet.
W rewanżu to jednak gospodynie miały od początku duże problemy z budowaniu swoich akcji, w 1. kwarcie trafiły jedynie sześć ze swoich 15 rzutów z gry, miały też pięć strat, zdecydowanie za dużo jak na 10 minut gry. Dobrze pilnowana była liderka Energi Asianae Johnson, która w pierwszym meczu zdobyła 23 punkty i była najlepszą zawodniczką na parkiecie. Amerykanka dopiero w 2. kwarcie nieco się rozrzucała i do przerwy miała na koncie 12 punktów. Za to w barwach rywalkek nie do zatrzymanie była Courtney Hurt, która w inauguracyjnej kwarcie zdobyła 10 punktów, a w pierwszej połowie znakomite 8/9 z gry.
Drugą kwartę rozpoczęły trafieniami rezerwowe KSSSE Enea AJP Gabriela Lebiecka i Charisma Osborne, a przyjezdne wygrywały już 26:16. Gorzowianki były niemal bezbłędne w swoich akcjach ofensywnych i na tym etapie spotkania miały blisko 80 procent skuteczności. Nasze rywalki do przerwy miały ostatecznie 66 procent z gry, znaczną przewagę w zbiórkach (17:10) i aż 15 asyst na koncie. Takie statystyki zapewniły im prowadzenie 44:32 po 20 minutach gry.
Mimo wszystko nie była to jeszcze decydująca przewaga i liczyliśmy na emocje, ale te po przerwie szybko się skończyły. Gorzowianki zagrały jeszcze lepiej. W defensywie to była pełna dominacja, w 3. kwarcie nasze koszykarki miały zaledwie 2/11 z gry i aż sześć strat, do kosza trafiły w tej części spotkania jedynie Johnson i Karolina Stefańczyk.
Z kolei rywalki trafiały wciąż jak z nut, w całym meczu utrzymały skuteczność na doskonałym poziomie 66 procent. W 28. minucie było 64:34 i wiedzieliśmy już, że to będzie najgorszy mecz Katarzynek we własnej hali w całym sezonie i w ogóle najsłabszy występ od wielu tygodni.
Okazja do rewanżu nadarzy się szybko. W kolejnym meczu, w sobotę 7 lutego, Energa zagra na wyjeździe z ostatnim w tabeli beniaminkiem z Jeleniej Góry.
Robert Berent






