Jeszcze nie tym razem. Energa Toruń rozegrała najlepszą połowę w play off, ale po przerwie szerokość składu i indywidualności Ślęzy przeważyły.
Energa Toruń – 1KS Ślęza Wrocław 63:75 (14:13, 29:18, 13:23, 7:21)
Energa: Kapinga Maweja 23, Johnson 16 (1), Tarkovicova 12 (2), Batura 1, Stefańczyk 0 oraz Sagerer 6, Grządziela 3 (1), Preihs 2, Śmiałek 0, Weber 0.
Ślęza: Davis 24, Vihmane 13 (2), Mielnicka 4, Kulińska 3, Strautmane 2 oraz Kraker 13 (3), Zięmborska 9 (1), Jeziorna 5, Fiszer 2.
„Katarzynki” stały pod ścianą pod dwóch porażkach we Wrocławiu łączną różnicą 41 punktów. Trener Elmedin Omanić liczył na większą rolę Asianae Johnson na parkiecie oraz własne ściany. Pierwszy raz w sezonie Energa swojego rywala podejmowała w pełnym pięknych wspomnień „Spożywczaku”, bo Kujawsko-Pomorska Arena Toruń w całości zajęta jest przez lekkoatletów.
– Niektóre fragmenty obu meczów we Wrocławiu dają nadzieję, że możemy zagrać ze Ślęzą jak równy z równym. Liczę, że to jeszcze nie będzie nasz ostatni mecz, ale jeśli tak się zdarzy, to i tak będzie to dla nas bardzo udany sezon – podkreślał przed meczem Omanić.
Johnson faktycznie była aktywniejsza w ataku, ale pierwsza połowa należała do La Mamy Kapingi Maweji (14 pkt i 6/8 z gry do przerwy). Torunianki wyciągnęły właściwe wnioski po meczach we Wrocławiu i zwłaszcza w obronie zaskakiwały swoje rywalki, żadnego punktu do przerwy nie zdobył duet Aleksandra Mielnicka – Zuzanna Kulińska, który tak mocno dokuczał „Katarzynkom” w drugim meczu we Wrocławiu. W 2. kwarcie Energa prowadziła już różnicą 13 punktów.
Trener Arkadiusz Rusin ma jednak mnóstwo opcji ofensywnych w swoim zespole i co gorsza dla nas, doskonale wie, jak je wykorzystać. W pierwszym meczu były to Davis i Kraker, w drugim wspomniane już polskie koszykarki, a w Toruniu nagle obudziła się Ketija Vihmane. To m.in. dzięki jej punktom Ślęza zaczęła po przerwie odrabiać straty. Włączyła się też Gmrice Davis, która w drugiej połowie zdobyła 17 punktów..
Po kolejnym trafieniu Amerykanki w pierwszej akcji ostatniej kwarty mieliśmy już remis 56:56, a wrocławianki ostatnią kwartę zaczęły jeszcze od serii 9:0. Dopiero w 36. minucie pierwsze punkty w tej kwarcie dla gospodyń zdobyła Kapinga Maweja, ale Ślęza prowadziła już wtedy 10 punktami.
To niestety trzeci play off z rzędu „Katarzynek” bez meczowego zwycięstwa. Po raz ostatni drużynie udało się wygrać w tej fazie sezonu siedem lat temu.
MD






